Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/klient.dhosting.pl/idzinski/poradnictworodzinne.pl/public_html/wp-content/plugins/seo-ultimate/modules/class.su-module.php on line 1195
Bajka o Kasi, dwóch kółkach i wielkiej przyjaźni | Poradnictwo Rodzinne

Bajka o Kasi, dwóch kółkach i wielkiej przyjaźni

Często w wieku przedszkolnym zdarza się, że dzieci boją się różnych rzeczy. Począwszy od tajemniczego potwora w szafie, poprzez lekarza, aż wreszcie po reakcje rówieśników na jakieś niedoskonałości. Kiedy jest się dzieckiem, wydawać by się mogło, że świat może być miejscem pełnym obaw i lęków. W celu neutralizowaniu lęków stosuje się bajki terapeutyczne, które są nazywane czasami „pomagajkami”. Zadaniem takich bajek jest pomoc dzieciom w uporaniu się ze swoimi problemami. Najlepsze „pomagajki” to takie, które zostały stworzone indywidualnie dla pociechy, która boryka się z jakimś lękiem. Poniżej znajduje się przykład bajki terapeutycznej, która rozpocznie na PoradnictwoRodzinne.pl cykl „pomagajek”.

 

Bajka o Kasi, dwóch kółkach i wielkiej przyjaźni

 

Gdzieś nie tak bardzo daleko,

Za doliną i wartką rzeką,

Mieszkała mała dziewczynka,

Która na imię miała Katarzynka.

 

Kasia bawić się lubiła,

Bo bardzo wesołą dziewczynką była,

Często i głośno się śmiała,

kiedy zabawa w najlepsze trwała.

 

Lecz jednej rzeczy o niej nie wiecie,

Zdradzę Wam ją w największym sekrecie,

Kasia na nóżkach swych nie chodziła,

Na wózku o dużych kołach jeździła.

 

Miała ona nóżki niewładne,

bardzo słabe i nieporadne.

I choć mocno się starała

Sama chodzić nie umiała.

 

Kiedy Kasia się z kotkiem bawiła,

Wcale za nim nie goniła,

Tylko kołami wózka kręciła,

i już przy zwierzątku była.

 

Gdy na spacer pora przychodziła,

Dziewczynka na parter windą jeździła,

I często doczekać się już nie umiała

Przygody, która na nią na podwórku czekała

 

Jednak Kasia nie zawsze wesołą minkę miała,

Czasami nawet łezka po jej policzku spływała.

Bo kiedy z przedszkola przychodziła,

Swojej mamie bardzo się żaliła.

 

Mama Kasię pocieszała,

Po główce czule ją głaskała,

I mówiła: „Córeczko nie płacz już, proszę,

Bo w morzu Twych łez potrzebne będą kalosze.”

 

Zapytacie: „Co się stało?”

Już Wam opowiadam śmiało,

I za parę chwil, za kilka minutek,

Dowiecie się skąd wziął się ten smutek.

 

Kasia w przedszkolu osobno siedziała,

Koleżanek wcale nie miała,

I często sama się bawiła,

Choć towarzyską dziewczynką była,

 

Lecz nudzić się wcale nie lubiła,

I kiedy nad kartką się pochyliła,

To z takim zacięciem coś rysowała,

że innych dzieci uwagę przyciągała.

 

Malunki Kasi były piękne, kolorowe,

Toteż Ania nie raz zachodziła w głowę,

Co też Kasieńka właśnie rysowała,

I z zaciekawieniem na kartkę zerkała.

 

Pewnego razu gdy coś znowu rysowała

Do Ani Kasia uśmiechy przesłała,

Ta druga nieśmiało jej odwzajemniała,

Bo bardzo skrytą dziewczynką była

 

I wiecie co? To przełom był wielki!

Od tego dnia były to już dwie kumpelki

Wspólnie swój czas w przedszkolu spędzały

Na towarzyskiej zabawie uwagę skupiały

 

Pewnego zimowego poranka,

Do przedszkola przyszła Anka,

Lecz niewesołą minkę miała,

Gdyż wczoraj rękę złamała.

 

Zbliżał się bal przebierańców,

Czas zabawy i wesołych tańców,

Lecz Ania smutna siedziała,

Bo w gipsie na bal iść nie chciała

 

Kasia widząc to bardzo się zmartwiła

gdyż pomocną i wrażliwą osobą była

W końcu wpadła na pomysł taki,

By wykorzystać swoje mazaki.

 

Jak zamierzała tak też zrobiła,

Czym w Ani wielki podziw wzbudziła

I dzięki temu przyjaciółki obie

Poszły na bal w strojów ozdobie.

 

Na balu były księżniczki, kowboje,

Wszystkie dzieci miały cudowne stroje,

Lecz wyjątkowy miała Aneczka,

Calutka w czarno-białych paseczkach.

 

Kasia i Ania dobrze się bawiły,

Tańcząc kółkami piruety kręciły

I obie uwierzyć ciągłe nie chciały

Że tak późno przyjaciółkami się stały

 

 

– Uwaga, teraz moment kluczowy!

Odwrócić proszę w moją stronę głowy!

Pani ogłosić wszystkim właśnie miała

Który ze strojów za najlepszy uznała.

 

I cóż słyszymy? Werdykt niesłychany!

To Ani strój za najlepszy uznany

Pani pochwaliła jej piękne przebranie,

Tak więc paski na gipsie spełniły swe zadanie.

 

I oto widzicie moi kochani,

Kasia zrobiła zebrę z naszej Ani,

Paski na gipsie namalowała,

Gdyż bujną fantazję od zawsze miała.

 

Dzieci z werdyktem zgodzić się chciały

Gratulując Ani jej autograf brały!

Lecz dziewczynka o jednym nie zapomniała

Że zasługa za strój Kasi się należała.

 

Od tego czasu minęła już wiosna

Kasia na szczęśliwa dziewczynkę wyrosła

Wciąż się uśmiecha do innych dzieci

I do przedszkola na skrzydłach leci

 

Teraz już chyba dobrze rozumiecie,

że oczom – drogie dzieci – ufać nie możecie,

Patrzeć należy na charakter człowieka,

Bo w nim największa niespodzianka czeka.

Wypowiedz się!

[fbcomments]