ECOming out

„Co mamy dzisiaj na śniadanie, w karcie dąsy czy gderanie?” – śpiewał Lao Che w jednym z moich ulubionych utworów. No właśnie, a Wy co dzisiaj jedliście?

 

śniadanie

 

To jest mój oficjalny coming out. Jesteśmy eko. Na pohybel koncernom farmaceutycznym, producentom przetworzonej żywności, firmom kosmetycznym czy wytwórcom środków czystości. Używamy tylko szarego mydła, pijemy czystą wodę, nie posiadamy telewizora od siedmiu z górą lat. Hell yeah, tacyśmy postępowi (w sensie pewnej postępującej choroby, o czym za chwilę)!

 

marchew

 

A wszystko zaczęło się od spożywki i to jeszcze w czasach, kiedy bycie eko nie było wcale modne, a każdy supermarket nie posiadał przynajmniej jednej półki ze zdrową żywnością. W czasach, kiedy nasze społeczne milieu reagowało na nasze ekologiczne fanaberie szczerym zdziwieniem, nierzadko połączonym z gapieniem się na nas jak na rzadkie zwierzęta. W czasach, kiedy codziennie molestowałam swojego ukochanego świeżymi home made sokami z marchewki, bo ukochany strasznie kichał, prychał i słabł, więc należało go podreperować. Ja go więc tymi świeżymi home made sokami traktowałam namiętnie, a on nie przestawał kichać, więc pozostało zrobić testy. Pierwsze testy na obecność przeciwciał typu IgE, które wykazały alergię między innymi na tę nieszczęsną marchewkę, od której to marchewki wszystko zaczęło nabierać tempa.

 

DSC_0118

 

Zaczęliśmy zmieniać nasz styl życia od jedzenia. Sqmałam parowar, potęgę kasz, koktajle, duszenie sarny, naturalne przyprawianie. Na kuchennym parapecie stworzyłam sobie mały zakątek czarownicy z całą masą słoiczków z czarnuszką, pierzgą, siemieniem lnianym, kozieradką i tego typu cudami.

 

DSC_0126

 

Nauczyłam się gotować tak, żeby coraz rzadszą reakcją moich dzieci na obiad u mamy było klasyczne już „ble” („Ja tę cieciorkę przez całą noc moczyłam, a ty mi tu „ble”?”), a coraz częstszą przynajmniej niekomentowanie. Po jaja zaczęliśmy specjalnie na Kurze Wzgórze podjeżdżać, po sery do bacy, po mleko świeże na wieś. Dzieci do przedszkola odwozimy po śniadaniu, a odbieramy przed obiadem (tak, tak). Kuchenne szafki pełne mamy prosa, amarantusa, syropu klonowego i ryżowego mleka, zwłaszcza zaś od kilku tygodni, od kiedy to uczymy się żyć na nowo, bo bezglutenowo i beznabiałowo. Sami sobie pieczemy ciastka, sami porcjujemy jagnię i rozumiemy naszą rodzinę jako taką strukturę, w której akceptuje się i dba o swoje środowisko biologiczno-społeczno-kulturowo-duchowe. Taka bowiem akceptacja i taka dbałość stwarza harmonię między „wewnętrznym” a „zewnętrznym” środowiskiem człowieka, między jego „ja” i „my”. Staramy się tym samym kształtować świadomość ekologiczną naszych dzieci. Staramy się kształtować w nich ekologiczną orientację światopoglądową.

 

DSC_0007

 

Nasze małe, opolskie natural family living to nie tylko zdrowe jedzenie czy pranie w łupinach orzechów, możliwie największe ograniczenie używania chemicznych środków czystości, kosmetyków, leków, znieczuleń przy porodach (!) – a więc wszystkiego tego, co czyni nasze życie instant – doskonalszym i bezproblemowym tu i teraz, bez szczególnej troski o skutki dalekosiężne. Nasze małe, opolskie naturalne życie rodzinne to również NPR ze swoim codziennym ciemnogrodzkim mierzeniem temperatury, sprawdzaniem śluzu i szyjki, naturalne porody poprzedzone ćwiczeniami mięśni, naturalne piersią karmienie, naturalne noszenie dziecka na rękach tak długo, jak ono tego potrzebuje, naturalne spanie naszych dzieci w naszym łóżku, naturalne wdrażanie naszych dzieci w codzienne czynności życia rodzinnego, naturalne uczenie ich obowiązkowości, odpowiedzialności, krytycyzmu wobec szumów informacyjnych, manipulacyjnych.

 

DSC_0192

 

A teraz, słuchajcie, najlepsze. Chcą wyprowadzać się na odludzie i zamieszkać w chałupie z trawą na dachu. Pomyleni bez reszty, normalnie! Rzucić to wszystko, schłopieć zamierzają. Otoczyć się lasem, górami i wodą, odejść od tysiąca zużytych słów, przez które sens wylatuje jak przez dziurawe rzeszoto. Oczyma w zieleń i błękit pchać się, oczyma każdego ranka krzyczeć, krzyczeć! Okrzykiem piszę Wam: żyć!

 

 

Wypowiedz się!

Komentarze

Komentarzy