Oikos

oikos poradnictwo

 

Zadeklarowałam się niedawno jako eko-mama, a swoją rodzinę jako eko-rodzinę. Poczułam się jednak nie fair pozostawiając tę deklarację bez rozwinięcia, zwłaszcza, że oprócz tego, iż na swój eko-sposób żonuję i matkuję, również pracuję prowadząc między innymi eko-sklep Naturalny.pl. Zastanawiałam się, jak ugryźć ten temat i w końcu postanowiłam zacząć ab ovo. Czyli? Czyli od wyjaśnienia, czym jest bycie eko (przynajmniej dla mnie), czym jest rodzicielstwo (i znów – dla mnie) i wreszcie z czym je się ów eco-parenting będący przecież lejtmotywem niniejszego wpisu. Do rzeczy.

Bycie rodzicem

„Jestem mamą, to moja kariera” – śpiewała moja imienniczka, córka znanego polskiego artysty Czesława. Rodzicielstwo/macierzyństwo to moja kariera (nie mylić z „kara”), a więc traktuję ją pierwszoplanowo i robię wszystko, co w mojej mocy i w moim zasięgu, aby tę swoją karierę wciąż i wciąż ulepszać, podnosić, doskonalić, rozwijać. Rodzicielstwo to rzeczywistość, z mądra napiszę, bilateralna. Nie jest ono oderwanym, pustym byciem matką czy ojcem, lecz relacją. Relacją, w której uczestniczą dwie strony na sposób współzależny. Istotą bycia rodzicem jest moje bycie „dla”. Jestem mamą dla swoich dzieci, a jako że własnym dzieciom pragniemy dawać wszystko, co najlepsze, pragnę zatem dawać im jak najlepszą siebie.

Dawanie drugiemu jak najlepszej siebie i ciągła próba czynienia z siebie daru dla swoich najbliższych zakładają samodoskonalenie. Dzięki niemu realizuję to, o czym właśnie napisałam, a także „dokładam” do wychowania, bo jak wiadomo dzieci w swoim uczeniu się życia wzorują się na osobach z ich najbliższego otoczenia, na osobach dla siebie najważniejszych.

A jak rozumiem wychowanie, owo świadome i intencjonalne oddziaływanie na dziecko? No właśnie jako działanie celowe, a więc umyślne dążenie do wykształcenia w swoich dzieciach prawidłowej postawy wobec siebie samych, wobec świata, wobec ich przyszłego życia. Przy czym odniesieniem dla tej „prawidłowości” jest zawsze moja koncepcja człowieka jako osoby (podmiotu), a więc jako istoty wolnej oraz rozumnej; jako osoby, którą należy rozumieć całościowo. Wychowywanie dziecka w takim nurcie zakłada dbałość o jego integralność fizyczno-psychiczno-duchową, zakłada oddziaływanie na dziecko w duchu partnerstwa i szacunku dla jego potrzeb. Nie jest na pewno „zewnątrzsterowaniem”, a więc koncentrowaniem się li tylko na wykształceniu w dziecku odpowiednich zachowań czy nawyków (np. bezwzględnego posłuszeństwa). Jest procesem zmierzającym do doskonalenia – tak dziecka, jak i samej siebie – we wszystkich wymiarach życia.

Bycie eko

Konieczne jest coś takiego, jak ekologia człowieka tudzież rodziny właściwie rozumiana. Wiele słyszymy ostatnio o eko-rodzicach, ekologicznym jedzeniu, ekologicznym stylu życia. Gdzie rusz bombardowani jesteśmy chwytliwymi hasłami promującymi bycie eko, a ograniczającymi owo bycie jedynie do wspomnianego zdrowego jedzenia czy prania w łupinach orzechów. Powszechnie panująca moda na bycie eko nie jest na pewno niczym złym, wszystkim nam wyjdzie na dobre. Wszytko to jednak, aby miało ręce i nogi, domaga się pewnego ulokowania w szerszym kontekście.

Nie jesteśmy eko dla jakiejś mody, bynajmniej. Nie idzie tutaj o bycie nowoczesnym czy postępowym. Wręcz przeciwnie. Chodzi w pewnym sensie o wracanie do korzeni w tych obszarach, gdzie jest to dla nas lepsze, korzystniejsze, gdzie wpływa to na polepszenie jakości naszego życia. Przy czym zaznaczyć należy, że jakość tę rozumiemy w sposób długookresowy, rozległy, nie zaś jako chwilowe polepszenie standardu życia. Bycie eko czy inaczej wybieranie ekologicznego stylu życia jest przyjęciem pewnej harmonijnej wizji świata, w którym człowiek pozostaje odpowiedzialny za siebie i za środowisko, w którym żyje. To jakże ważne pojęcie – odpowiedzialność – wzywa nas do troski. Lecz znów – nie tylko troski o siebie, a nawet nie tylko o swoją rodzinę. Będąc istotą relacyjną, pozostając w relacji do swojego środowiska, jesteśmy odpowiedzialni za dbałość o nie. Lecz nie zatrzymujmy się tylko na tym, co tu i teraz. Troszczmy się także o tych, którzy przyjdą po nas. Bądźmy dobrymi rodzicami dla przyszłych pokoleń.

Bycie eko-rodzicem

Wygląda więc na to, że bycie eko i bycie rodzicem są wobec siebie komplementarne. Bycie rodzicem (na taki sposób, jak to powyżej przedstawiłam) zakłada bycie eko, bo chcąc dawać swojemu dziecku to, co najlepsze, finalnie niejednokrotnie powracamy do korzeni (ot, choćby karmienie dziecka piersią, chustowanie, łóżko rodzinne, zdrowe jedzenie, stosowanie naturalnych sposobów leczenia, naturalne budowanie odporności itd.). Z drugiej zaś strony, bycie eko to w sprzyjających warunkach między innymi bycie rodzicem. Dla potwierdzenia, aby nie być gołosłowną, przytoczę w tym miejscu etymologię słowa „eko”. Greckie oikos to nic innego, jak właśnie środowisko, dom, gospodarstwo, mienie rodzinne czy wreszcie RODZINA.

Podobne artykuły

zobacz wszystkie

Wypowiedz się!

Komentarze

Komentarzy