Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/klient.dhosting.pl/idzinski/poradnictworodzinne.pl/public_html/wp-content/plugins/seo-ultimate/modules/class.su-module.php on line 1195
„W zdrowym ciele, zdrowy duch” o nawykach żywieniowych w rodzinie – rozmowa z dietetykiem | Poradnictwo Rodzinne

„W zdrowym ciele, zdrowy duch” o nawykach żywieniowych w rodzinie – rozmowa z dietetykiem

PoradnictwoRodzinne.pl: Naszym dzisiejszym gościem jest Dorota Sobolewska. Dietetyk z wykształcenia oraz pasji. Aktualnie przyjmuje w przychodni lekarskiej w Hadze (Huisartsenpraktijk Laila). Jej zamiłowaniem jest jedzenie, gotowanie i eksperymentowanie w kuchni. Uwielbia swoją pracę, ponieważ szalenie satysfakcjonuje ją widok uśmiechniętych pacjentów, którzy zmienili nawyki żywieniowe i dzięki temu poprawili swoją jakość życia. Cały czas stara się dokształcać, dlatego też często uczestniczy w kursach dietetycznych czy webinariach. Stara się trzymać rękę na pulsie, jeżeli chodzi o dynamicznie rozwijającą się sferę żywienia i jego wpływu na nasz organizm. Na co dzień pomaga zmieniać pacjentom i ich rodzinom nawyki żywieniowe. Dzień dobry Pani Doroto, tematem naszego spotkania będą zdrowe nawyki żywieniowe w kontekście rodziny.

Dorota Sobolewska: Dzień dobry, dziękuję za zaproszenie i za przedstawienie mojej osoby. Temat bardzo aktualny ponieważ żywienie nie jest zależne jedynie od naszych zachcianek, bądź zapotrzebowania. W dzisiejszych czasach żywienie również odgrywa bardzo dużą rolę w naszym samopoczucia czy zdrowiu psychicznym. Jedzenie może być naszą nagrodą, ucieczką czy też ratunkiem przed samotnością, co często wprowadza nas w błędne koło oraz samokrytykę „dlaczego dalej jem skoro to mi szkodzi”, „dlaczego jem te ciastka skoro nie mam na nie ochoty, a tylko wpędzają mnie w źle myślenie o sobie”.

PoradnictwoRodzinne.pl: Dobór tematu nie jest przypadkowy, ponieważ mnóstwo osób miewa problemy z nawykami żywieniowymi ale też tym, w jaki sposób może je zmieniać za pomocą dietetyka. Dobrze byłoby się przyjrzeć temu w jaki sposób wygląda pomoc dietetyka. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy na pierwszej wizycie u dietetyka. Jaki jest schemat jego pracy? Czego może spodziewać się osoba, która chciałaby skorzystać z oferty dietetyka? Co się dzieje podczas pierwszych wizyt?

Dorota Sobolewska: W zależności od tego, czy spotykam się z pacjentem z przychodni – czyli w sytuacji skierowania pacjenta przez lekarza domowego, czy też w ramach własnej inicjatywy pacjenta  – gdzie najczęściej celem osoby jest po prostu zrzucenie wagi, to wyróżniam tutaj dwa podejścia, choć oba zaczynają się od wywiadu wstępnego. Podejście pierwsze. W sytuacji kiedy mówimy o pacjencie z chorobami takimi jak np. cukrzyca i nadciśnienie wywiad bardziej idzie w stronę przyjrzenia się nawykom żywieniowym osoby. Dzięki takiemu wywiadowi więcej dowiaduję się o stylu życia pacjenta, o jego żywieniu, o tym jakie smaki wydają się dla niego bardziej apetyczne, jakie cele chciałby osiągnąć stosując nową dietę. Podejście drugie. Osoby, które przychodzą z nadwagą, a nie mają innych chorób, przychodzą w jakimś celu, ten cel staram się początkowo odkryć. U osób chorych na inne choroby, motywacją jest zdrowie. U osób, które przychodzą się odchudzić, to mają one inną motywację i trochę inaczej mogą do tego podchodzić. Dlatego zaczynam od pytania: „co Panią/Pana do mnie sprowadza? Czy kiedyś współpracował Pan/Pani z dietetykiem? Jak poszło?” Dzięki takim pytaniom jestem w stanie mniej więcej określić jaka jest motywacja osoby. Motywacja jest często sprawą kluczową, ponieważ ona często pokazuje, czy pacjent będzie się stosował do zaleceń. W wywiadzie wstępnym znajdują się również pytania o alergię, czy pacjent ma wahania wagi, istotny jest również wiek pacjenta, czy przechodził jakiekolwiek choroby, czy ma zgagi. W tych pytaniach chodzi ogólnie o znaki ze strony organizmu, że to aktualne żywienie nie jest dobre. Kolejne bardzo ważna sprawa, to pytanie o smaki, czyli o to co smakuje, a co nie. Podczas współpracy z pacjentem należy się temu przyjrzeć, ponieważ jedzenie nie powinno być dla pacjenta rzeczą straszną, a przyjemną.

PoradnictwoRodzinne.pl: Czyli dieta nie ma być za karę, a dobrze byłoby żeby te nawyki żywieniowe zostały na trwałe?

Dorota Sobolewska: Dokładnie. To musi być przyjemne i edukacyjne. Dietetyk nie jest od tego, żeby tylko pokazać, czego „Pan/Pani jeść nie może”, ale dobrze byłoby żeby zachęcił pacjenta do tego, żeby nie patrzył na swoją dietę jak na wroga, ale jak na przyjaciela.

PoradnictwoRodzinne.pl: Dużo ludzi zniechęca się do diety przez strach przed efektem jo-jo. Ten efekt jo-jo kiedy najczęściej następuje?

Dorota Sobolewska: Efekt jo-jo najczęściej występuje wtedy, kiedy trzymamy zbyt restrykcyjne diety. W momencie kiedy nam się odmawia wszystkiego np. „nie można ci jeść ziemniaków”, „nie wolno jest chleba” itd. Również dzieje się tak wtedy, gdy kaloryczność jedzenia jest bardzo niska. W tym momencie po dwóch miesiącach widzimy efekty, jest fantastycznie ale czegoś nam cały czas brakuje. Organizm prędzej czy później się o to upomni. Dopóki mamy silną wolę, powiedzmy jeszcze parę tygodni, udaje nam się skutecznie restrykcyjnych diet przestrzegać ale przyjdzie taki moment np. słabszy dzień i osoba nie wytrzyma narzuconych na siebie restrykcji. Ludzie nie lubią tego jak się im coś zabrania. Chcą mieć wybór. Lubią decydować sami o sobie, tylko trzeba im pokazać, że generalnie możemy wszystko ale z głową, i z umiarem. Efekt jo-jo pojawia się wtedy kiedy osoba bardzo dużo sobie odmawia, szczególnie przy dietach do 1000 kalorii. W momencie kiedy organizm zaczyna się upominać „o swoje”, a poziom silnej woli spada, osoba zaczyna rzucać się na wszystko co ma pod ręką. Wtedy dochodzi nawet do sytuacji, w której organizm przestawia się na to, żeby jeść na zapas. Trzeba nadrobić stracone posiłki. Później nadchodzą wyrzuty sumienia. To jest błędne koło. Nie jesteśmy często nauczeni tego, że możemy jeść chleb ale trzeba wybrać ten lepszej jakości, a nie tak jak jest w dietach restrykcyjnych, że nie wolno go jeść w ogóle. 

PoradnictwoRodzinne.pl: Problem może być pogłębiony przez to, że osoby czytają pewne rzeczy na Internecie, zamiast skonsultować się z dietetykiem….

Dorota Sobolewska: Dokładnie.

PoradnictwoRodzinne.pl: Często słyszy się o tym, że osoby, które mają problem ze swoją wagą mówią, że „ja już mam tak w genach, nie ma szans żebym był/a osobą szczupłą i koniec”. Czy może się tak zdarzyć?

Dorota Sobolewska: Nie. To jest bardzo błędne myślenie. Generalnie udowodnione jest wprawdzie, że predyspozycje do otyłości mogą być przekazywane. Kobieta w ciąży może dawać predyspozycje dziecku już w czasie ciąży, czy będzie otyłe czy nie poprzez jej styl żywienia w ciąży. Tak samo oboje rodziców, jeżeli mają problemy z otyłością, to w 80% dziecko takie predyspozycje dziedziczy. Geny jednak da się oszukać. Jeżeli będziemy prowadzić zdrowy styl życia, uprawiać aktywność fizyczną i będziemy jeść rozsądnie, to jesteśmy to w stanie opanować. Jest tak, że osoby, które mają skłonności genetycznie, to może być im trudniej, ale mogą to przeskoczyć. Najlepiej zacząć od tego, żeby przestać skłonności genetyczne traktować jak wymówkę.

PoradnictwoRodzinne.pl: Dlaczego nawyki żywieniowe są takie ważne?

Dorota Sobolewska: Ponieważ kształtują naszą przyszłość i zdrowie. W dzisiejszym czasie mamy mnóstwo chorób wynikających ze złych nawyków żywieniowych, które wynosimy z domu.

PoradnictwoRodzinne.pl: No właśnie, a jaki wpływ mają rodzice na te nawyki żywieniowe?

Dorota Sobolewska: Rodzice posiadają ogromny wpływ na nawyki żywieniowe. Ważne jest aby rodzice wiedzieli o tym, że mają wpływ na ośrodek głodu i sytości. Dziecko rodząc się, w naturalny sposób ma wszystko uregulowane. Kiedy dziecko chce, to płacze, bo chce swoją potrzebę głodu zaspokoić. W momencie kiedy dzieci są niemowlakami rodzice nie negują tych potrzeb. Jednak gdy przychodzi czas, że dziecko zaczyna jeść wszystko, to już zaczynają się problemy. Często babcie, mamy, ciocie itd., zaczynają dzieci przekarmiać. To jest bardzo duży błąd, że w tym momencie zaburza się działanie ośrodka głodu i sytości. Dziecko samo wie, kiedy jest głodne. To nie jest tak, że nakładamy wielki talerz dla małego dziecka, jak dla siebie i oczekujemy od dziecka zjedzenia wszystkiego. Dziecko np. w wieku 4 lat potrzebuje około 1000 / 1200 kcal. Wydawać by się mogło, że to bardzo mało ale to dziecku wystarczy do prawidłowego funkcjonowania. Troszkę polska kultura błędnie wskazuje, że „trzeba zjeść, ty tak mało zjadłeś” itd. Jeżeli dziecko nie chce zjeść kolejnego schabowego, to znaczy, że naprawdę nie jest głodne. Jeśli dziecko będzie głodne, to przyjdzie i powie.

PoradnictwoRodzinne.pl: Tylko czy tak jest do końca? Bo przecież schemat struktury rodziny wymaga tego, żeby były regularne posiłki. Jak wkomponować potrzeby dziecka, w plan rodziny?

Dorota Sobolewska: Dzieci pobierają wzorce żywieniowe od rodziców poprzez obserwację ich talerzy. Jeżeli dziecko widzi, że rodzic nie jada warzyw to samo też nie będzie próbować. Rodzice w pierwszych latach życia są dla dziecka super bohaterami i to właśnie ich dziecko naśladuje, więc nie możemy oczekiwać od dziecka, że będzie jadło paprykę jeżeli widzi że mama i tata się krzywią na jej widok.

PoradnictwoRodzinne.pl: A jakie widzi Pani główne grzechy żywieniowe w rodzinach?

Dorota Sobolewska: Za duże porcje, nieregularność posiłków i nie zwracanie uwagi na to co wiemy. Często żartuje z pacjentami podczas wywiadu. Otóż dobrze zapytać pacjenta, o to co jadł przez ostatnie 24 godziny, albo „co jadł/a Pan/i na śniadanie?”. Pacjenci odpowiadają „nie pamiętam”. Ludzie nie pamiętają, co jedli wczoraj i postrzegają potrzebę głodu jako coś do szybkiego zaspokojenia. Nieważne czym, byle by nie burczało. Często poruszam taką metaforę podczas rozmów z pacjentami, że nasz organizm jest trochę jak samochód. Musimy dolewać do niego paliwo dobrej jakości. Jeżeli będziemy stosować słabej jakości zamienniki, wtedy auto będzie się częściej psuło i szybciej zużyje się jego żywotność.  Tak samo jest z organizmem, jeżeli ma się nie psuć i ma nam długo służyć, to musimy jeść dobre paliwo. Też dużym błędem jest szybkie jedzenie np. przed telewizorem, a nie przy rodzinnym stole. To rozprasza naszą uwagę, ponieważ badania wskazują, że jesteśmy w stanie zjeść 20% więcej jedzenia, aniżeli potrzebujemy, a to wszystko przez telewizję.

PoradnictwoRodzinne.pl: No właśnie. Pamiętam z czasów studenckich, że jedna Pani Profesor, z którą miałam zajęcia zawsze powtarzała, że w wymiarze psychologicznym najważniejszym meblem w domu jest stół. Służy on temu, żeby wszyscy na chwilę się zatrzymali, zaczęli razem spędzać czas i wymienili się jakimiś doświadczeniami z ostatnich dni. Wspólne jedzenie ma pogłębiać więzi, pomagać w tworzeniu wspólnoty rodzinnej…

Dorota Sobolewska: Z punktu widzenia dietetyka również. Celebracja jedzenia jest bardzo ważna. Jedzenie powolne, delektowanie się smakami mózg odbiera pozytywnie. Z powolnego jedzenia nie możemy nabawić się zgagi, czy też niestrawności. Nie napychamy się i nie ma uczucia ciężkości. Jeżeli celebrujemy jedzenie, wtedy też bardziej potrafimy skupić się na smakach. Oglądając telewizję i jedząc w biegu, nie zauważylibyśmy tego, że np. w naszej potrawie znajduje się kardamon, który jest ucztą dla podniebienia. Jedzenie jest dla nas również dobrym paliwem, dzięki któremu możemy mieć również lepszy humor. W momencie kiedy celebrujemy nasze posiłki, pobudza to nasz ośrodek szczęścia. Jedzenie jest raczej taką rzeczą, nad którą warto jest się najzwyczajniej w świecie skupiać.

PoradnictwoRodzinne.pl: Wiemy już czego nie robić, więc może warto odwrócić pytanie. Jak powinny wyglądać nasze nawyki żywieniowe?

Dorota Sobolewska: Każdy ma swój rytm życia i przyzwyczajenia, które sprawiają, że to pytanie jest bardzo trudne. Są trzy podstawowe zasady, które powinno się stosować, w celu stworzenia pozytywnie działającą dietę. Po pierwsze: śniadanie powinniśmy jeść najpóźniej godzinę po przebudzeniu. Między kolejnymi posiłkami powinno występować 3,5 godziny przerwy. Kolację powinniśmy jeść 2,5 godziny przed snem. Druga sprawa: nie możemy mówić „zjadłem tylko jabłko”, „zjadłam tylko ciastko”, bo to wszystko liczy się jako posiłek. Często pacjenci mówią: „zjadłam tylko jeden posiłek i to był obiad”, później kiedy dopytuję czy było coś jeszcze słyszę: „no jabłko, czekoladka itd.” Pacjenci mówią, że to przecież nie jest posiłek ale te przekąski, ale są one liczone jako posiłki. Na to musimy zacząć zwracać na to uwagę. Po trzecie, czyli to co mówią wszyscy dietetycy i lekarze: zacząć jeść warzywa i owoce. Wbrew pozorom, to nie jest tak, że ludzie nie lubią danych warzyw i owoców, ale nie lubią ich w konkretnej postaci bo np. „mama kiedyś podała to tak i tak, i teraz tego nie lubię”. Okazuje się jednak, że jeżeli coś zostanie podane w innej postaci, to okazuje się, że jednak to lubimy. Więc warto próbować czegoś nowego, starać się odkrywać smaki. Często dzieci mówią, że nie lubią brokułów jeżeli mają je podane na talerzu, ale kiedy brokuł jest w takiej postaci, że nie można jej rozszyfrować, dziecko je ją ze smakiem. Ludzie boją się próbować i często nie mają pomysłów. Jest mnóstwo ciekawych pomysłów na daniach.

PoradnictwoRodzinne.pl: No właśnie. Wiele osób często może czuć się odstraszona tym, że zdjęcia potraw przygotowanych przez dietetyka robią efekt WOW. Często takie osoby mówią: „żeby to tak ładnie wyglądało, to ja muszę się narobić”. Czy tak faktycznie jest?

Dorota Sobolewska: To, że ludzie tak reagują to faktycznie prawda, jednak w praktyce jest zupełnie odwrotnie. W polskiej kuchni często gości schabowy. Jego przygotowanie jest czasochłonne. Żeby jeszcze do niego zrobić surówkę, obrać i ugotować ziemniaki to może trwać około godziny czasu przy wprawionym rodzinnym kucharzu. Z kolei ugotowanie ryby i kaszy to zaledwie około 15-20 min, w dwóch osobnych naczyniach. Te 15-20 min, kiedy ryba i kasza się gotują możemy poświęcić na zrobienie surówki. Ostatecznie przygotowanie zdrowych potraw jest w mniejszym stopniu czasochłonne. To jest błędne myślenie, że zdrowe gotowanie, może być bardziej czasochłonne.

PoradnictwoRodzinne.pl: Jakie są współczesne negatywne nawyki żywieniowe rodzin?

Dorota Sobolewska: Generalnie to współczesny nawyk, to jedzenie obiadokolacji po 18.00. Zauważyłam również, że mnóstwo osób nie je śniadań i oczywiście oglądanie telewizji. Na szczęście zaczyna się to powoli zmieniać, osoby są coraz częściej świadome, ludzie korzystają z porad dietetyka i starają się edukować w tym zakresie. Pęd życia i nadmierne skoncentrowanie na pracy, może sprawić, że te negatywne wzorce utrwalają się.

PoradnictwoRodzinne.pl: Człowiek idzie do pracy i najczęściej na obiad bierze sobie kanapki. Dopiero po pracy zje pełnowartościowy posiłek…

Dorota Sobolewska: Tak, właśnie… kanapki. To jest tradycja w każdym polskim domu. Chleb i ziemniaki to dwie takie rzeczy, które często zapełniają nam nasze posiłki. Można oczywiście zastąpić je czymś innym.

PoradnictwoRodzinne.pl: A czym na przykład?

Dorota Sobolewska: Chociażby kasza, kasza kuskus. Można dodać do niej troszkę mozzarelli, troszkę pomidorów koktajlowych, bazylii i mamy świetną sałatkę do pracy.

PoradnictwoRodzinne.pl: Czy widzi Pani jakieś zmiany żywieniowe u specyficznej grupy jaką są emigranci? Czyli coś innego jest w Polsce, a coś innego na emigracji?

Dorota Sobolewska: W tym momencie wchodzi tutaj kwestia podziału energetycznego pracy. Dla przykładu, w Polsce pracuje się 8 godzin łącznie z przerwą. Taki dzień pracy sprawia, że osoba może pracować szybko i efektywnie. W krajach anglosaskich rozkładanie energii organizmu wynosi cały dzień. Około 1 godziny drogi do pracy i z pracy + 8 godzin samej pracy + 1 godzina przerwy = co daje nam 10 godzin minimum. Wśród osób nie przyzwyczajonych do tego systemu najczęściej dochodzi to tego, że osoba nie przestrzega zasad regularności posiłków, albo w ogóle o tym nie pamięta. Najczęściej takie osoby żywią się jedynie obiadokolacją po pracy. W Polsce takiego zjawiska nie ma. Taka sytuacja prowadzi organizm do rozregulowania. Dodatkowo dochodzi stres, który utrzymuje się  często na wysokim poziomie jeżeli chodzi o emigrantów. Może się przez to zdarzyć, że waga emigranta może przez tę nieregularność wzrastać. To z takiej negatywnej strony. Z kolei pozytywną sprawą dla emigrantów jest otwartość na nowe smaki. Tutaj chcemy spróbować wielu różnych smaków. Jeżeli chodzi o Holandię, która jest wielonarodowa, więc tutaj możemy spróbować wszystkiego. Począwszy od kuchni bałkańskiej, poprzez chińską itd. Liczba restauracji reprezentujących smaki świata jest ogromna. Taka otwartość na kuchnie może skończyć się tym, że będziemy dodawać jakieś nowe smaki do naszej codziennej kuchni, co jest zjawiskiem jak najbardziej pozytywnym.

PoradnictwoRodzinne.pl: Co jest najtrudniejsze w pracy nad dietą w kontekście całej rodziny?

Dorota Sobolewska: Dopasowanie do smaków wszystkich osób w rodzinie. Często jest tak, że kobiety są bardziej otwarte na smaki, niż mężczyźni. Kobietom częściej więcej rzeczy smakuje, aniżeli mężczyznom, którzy domagają się mięsa, a niekoniecznie jest to dla nich dobre. Kolejna sprawa, dzieci. O ile z młodszymi dziećmi możemy próbować nowych smaków, o tyle ze starszymi dziećmi, to nie jest taka prosta rzecz. Możemy oczywiście dać rodzinie wskazówki, w jaki sposób konstruować dietę, ale z układaniem konkretnych jadłospisów jest troszeczkę ciężej, ponieważ dopasowanie do potrzeb wszystkich jest bardzo trudne. Nie można zrobić każdego dania, dla każdego członka rodziny bo:. 1. Jest to czasochłonne, 2.  Kosztowne, 3. Zajmuje za dużo czasu, 4. Wiąże się z wyrzucaniem jedzenia. Ważne jest, żeby każdy się cieszył tym co jest na stole, ale z uwzględnieniem tego, żeby nie przeciążać osoby albo osób, które aktualnie tworzą kulinarne dania. To jest nie lada wyzwanie.

PoradnictwoRodzinne.pl: Czy trudno jest zmienić nawyki żywieniowe?

Dorota Sobolewska: To zależy głównie od motywacji. Jeżeli motywacja jest na wysokim poziomie i osoba widzi potencjalne korzyści dla zdrowia, to nie jest to trudne. Najgorsze są pierwsze 3 tygodnie przy zmianie nawyków, ponieważ musimy na nowo dostosować swój tryb dnia, musimy zmienić myślenie na temat regularności posiłków, to są takie pierwsze tygodnie, gdzie musi nam to wejść w nawyk.

PoradnictwoRodzinne.pl: Chyba to jest najtrudniejsze – wejście w nawyk?

Dorota Sobolewska: Początki są najtrudniejsze, choć jeżeli ma się pomoc, to zawsze ma się wsparcie, które pewne rzeczy ułatwia. W momencie kiedy pacjentka chce zmienić nawyki, to z tyłu głowy jest jakiś mąż, który cały czas mówi: „ale dlaczego tak? A po co Ci to? Ja tego nie lubię. Chcesz to jedz – ja tego jeść nie będę” to jest wtedy bardzo trudne. Tak mężczyzna może nieświadomie demotywować. W idealnej opcji to każdy, każdego wspiera.

PoradnictwoRodzinne.pl: Współcześnie mówi się, że zdrowe jedzenie jest bardzo drogie. Czy to prawda? Z drugiej strony atakują nas półki z napisem „bio”, „super zdrowe jedzenie” itd. Jeżeli na tej półce jest zdrowe żywienie, to ja boję się, co jest na innych półkach dookoła.

Dorota Sobolewska: To jest trochę trudne pytanie. Aktualnie jakość jedzenia jest na gorszym poziomie, aniżeli była kiedyś. Z drugiej strony nie wydaje mi się, żeby było to droższe. Jeżeli ktoś je np. 3 posiłki dziennie i przerzuca się na 5 posiłków, to oczywiście, że będzie to droższe ale delikatnie. Zawsze z pacjentami staram się rozmawiać o budżecie, żeby ich nie obciążać.  Nie wymyślam owoców typu nasiona chia, borówka brazylijska itd. Zawsze staram się, żeby składniki potraw zalecanych były ogólnodostępne. W Holandii, czy w Polsce „bio”, nie zawsze jest „bio”. Czasem jest to zmiana etykiety. Produkty „bio” warto kupować ale od farmerów. W sklepie nie wszystkie firmy podchodzą do sprawy uczciwie. Warto sprawdzać certyfikaty europejskie, które można znaleźć na opakowaniu. Można to również sprawdzić w Internecie, czy dana firma stosuje się do wszystkich reguł związanych z certyfikatem.

PoradnictwoRodzinne.pl: To teraz takie pytanie podsumowujące. Co daje nam zdrowe odżywianie? Jakie dalekosiężne skutki ma zdrowe odżywianie?

Dorota Sobolewska: Co tu dużo mówić… dożyjemy 200 lat (śmiech). Zdrowe odżywianie daje nam przede wszystkim siłę, zdrowy i młody wygląd, witalność. Zdrowe odżywianie daje nam bardzo dużo, przede wszystkim… zdrowie. Począwszy od tego, że nie dopadają nas choroby, a co za tym idzie nie musimy kupować lekarstw, żyjemy nie tylko 50 lat w zdrowiu, ale dłużej.

PoradnictwoRodzinne.pl: Myślę, że warto tutaj przytoczyć kuchnię azjatycką, która sprawia, że ludzie żyją dłużej…

Dorota Sobolewska: No tak, dużo warzyw, owoców, kuchnia ze zdrowymi tłuszczami i olbrzymią ilością błonnika. W państwach z taką kuchnią, to statystyki zachorowalności na choroby żywieniowe, są o wiele, wiele niższe. W Europie i Ameryce te choroby zbierają swoje żniwo, ze względu na rozwój cywilizacyjny, który wymusza brak celebrowania jedzenia i nieregularne posiłki. Podsumowując. Zdrowe jedzenie daje nam mnóstwo pozytywów: począwszy od dobrego samopoczucia, poprzez zdrową sylwetkę, zdrową skórę i cerę, aż po wzrok itd. Jedzenie jest naszym paliwem, które daje nam naszą witalność i siłę. Nie możemy tego zrzucać na dalszy plan. Kiedyś takie wymówki jak praca, brak czasu skończą się, a jeżeli zniszczymy swoje zdrowie złymi nawykami żywieniowymi, wtedy ciężej nam będzie jako osobom starszym dobrze funkcjonować. Dlatego to jest takie ważne, żeby przestrzegać zasad zdrowego odżywiania od dzieciństwa. Duża w tym głowa rodziców, żeby nauczyli regularności posiłków, korzystania z produktów jakościowo dobrych. To wbrew pozorom nie jest takie trudne, wymaga tylko zmiany starych przyzwyczajeń. Mówi się też o tym, że „w zdrowym ciele, zdrowy duch” i warto się tego trzymać.

PoradnictwoRodzinne.pl: Pani Doroto. Dziękuję za rozmowę i ogrom pozytywnych informacji, które Pani nam przekazała.

Dorota Sobolewska: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.

Wypowiedz się!

[fbcomments]